Michel Houellebecq, poprzez swą fascynację pomieszaną z konsternacją wobec marek i produktów, sprawił, że i ja zacząłem zastanawiać się nad przemysłowymi wytworami, które wywołały we mnie zadowolenie pozbawione zastrzeżeń.
Po krótkim namyśle, inspirowany podobną listą z książki "Mapa i terytorium", ustaliłem ranking trzech rzeczy, które każdy może sobie kupić, a które na swój sposób (w każdym wypadku inny) mnie zachwyciły.
1) Buty Reebok. Oj, to pradawna historia, ale przychodzi mi na myśl jako pierwsza. Szukałem wygodnych butów, przymierzyłem, kupiłem. W domu okazało się, że choć buty wyglądały na typ "unisex", etykieta świadczyła o tym, że to obuwie damskie. Nic to - "sportowe" reeboki służyły mi bardzo długi czas i były najwygodniejszymi butami, jakie nosiłem w życiu. Zniszczyły się dopiero w... Bieszczadach, a więc w miejscu, którego producent z pewnością nie przewidywał dla produktów tego typu. Mimo tego nie pozostałem wierny marce - inne reeboki, jakie przymierzałem później, nie miały już w sobie tej charakterystycznej miękkości, nie dawały uczucia niesamowitego komfortu.
2) Zapach Euphoria Intense Calvina Kleina - nie pamiętam już jak odkryłem ten zapach, ale do dziś najlepiej wyraża moją przyduszoną, skrywaną, acz w głębi być może intensywną, euforyczność ;) . Od lat pozostaje zapachem, w którym czuję się najlepiej. Jeśli jakiś zapach może dodać energii i pewności siebie, to ja stawiam właśnie na ten.
3) Z numerem 3 miałem problem, ale w końcu przypomniałem sobie o najprostszym stoliku z Ikei, tym za 19,99 zł. Nigdy nie miałem w sobie żyłki majsterkowicza i do każdego zestawu śrubek i jakichś dziwnych puzzli podchodzę z dużym dystansem. Gdy więc okazało się, że istnieje mebel, który mogę złożyć w 5 minut, byłem wniebowzięty! Dziś jestem właścicielem dwóch stolików Lack i komody, którą z sukcesem złożyłem tydzień temu, ale w mojej pamięci to najprostszy w świecie stolik pozostanie najgenialniejszym z mebli.
Dziwne, że na tej liście nie znalazły się żadne urządzenia elektroniczne, żadne telewizory, telefony, dvd, laptopy... Gdy dochodzimy do sedna, największą radość dają rzeczy proste i wygodne, wnoszące do naszego życia jedną ogólną wartość zwaną: komfortem.
A jakie wytwory masowej produkcji nigdy nie zawiodły Ciebie?
4 kom.:
Po długim zastanowieniu znalazłam tylko jedną rzecz. Tusz do rzęs Rimmel, taki najtańszy za 19,99. Ale i tak mnie zawiedli, bo już go sprzedają tylko z prostą szczoteczką więc wiecznie myję i używam starą, zaookrągloną :)
czyli niestety - odpada :) chodzi o coś, co Cię nie zawiodło
Przeczytałam Twój wpis i myślę "nie wiem". Za Twoim ikeowym stolikiem przyszła mi do głowy świeca zapachowa tindra. Jak nazwana zapachową, tak pachnie (w przeciwieństwie do innych wyrobów tego typu), a po zużyciu szkło traktuję jako.. szklaneczki na napoje. Dużo radości za 4,99zł.
Druga rzecz to żel pod prysznic jardins du monde z yves rocher o zapachu.. kawy. Jedna z niewielu rzeczy, poprawiająca nawet najpodlejszy nastrój. Niezawodna na skołataną duszę.
Trzy? Ale to trudne jest, wiesz? Niech będą buty Lasockiego. Ani jeden z posiadanych egzemplarzy nie zużył się szybciej niż powinien:)
czyli można! fajnie :)
Prześlij komentarz