Tarantula - Thierry Jonquet (Skóra, w której żyję)

Pedro Almodovar na podstawie tej właśnie książki napisał scenariusz do filmu "Skóra, w której żyję". Filmu (jeszcze) nie widziałem, ale zainteresowanie hiszpańskiego mistrza tą właśnie książką wcale mnie nie dziwi...

Z "Tarantulą" problem jest taki, że trudno o niej pisać nie zdradzając fabuły. Sądzisz pewnie, że skoro zainteresował się nią Almodovar, z pewnością jest w niej coś o seksie i tożsamości płciowej... Brawo! Tak właśnie jest.

W 1984 roku (wtedy powstała) powieść mogła szokować bardziej niż dziś, gdy operacje plastyczne są na porządku dziennym i nawet zmiana płci nie wydaje się już czymś niemożliwym. Mimo tego trudno byłoby uznać, że dziś dokonania Jonqueta nie są już w stanie wzbudzić żadnych emocji...

"Tarantula" wciąga. Nie jest to powieść doskonała. Dobre zdania mieszają się z całkiem byle jakimi, intryga, która ma głęboko poruszać, bywa bardziej efektowna niż efektywna, naukowy thriller staje się trochę groteskowym science-fiction, a zbiegi okoliczności są tak wyjątkowe, że trudno dać im wiarę. Ale jednak czytam, czytam i nie mogę się oderwać.

Lubię książki, które sprawiają, że wciąga mnie ich gęsta atmosfera. A właśnie klimat jest w książce Jonqueta czymś najbardziej niesamowitym. Tę książkę warto przeczytać właśnie po to, by poczuć tę niepokojącą, psychodeliczną atmosferę.

Ktokolwiek słyszał lub czytał o filmie Almodovara, szybko rozszyfruje sporą część intrygi. Głównymi bohaterami są dr Lafargue - światowej sławy chirurg (specjalista od operacji plastycznych), Ewa (tajemnicza pacjentka trzymana przez lekarza w zamknięciu) oraz ukrywający się przed policją przestępca (Alex).

Lekarz okazuje się człowiekiem bardzo okrutnym. Przed światem odgrywa co prawda rolę zrównoważonego człowieka sukcesu, ale w swojej piwnicy dopuszcza się rzeczy nieludzkich. Ewa i Alex stają się jego ofiarami.

Chirurga obserwujemy z pozycji trzeciej osoby. Podobnie Alexa. Słowa Ewy zostały natomiast podane tak, jakby zwierzała się komuś z tego, co ją spotkało. Trzy historie prezentowane są równolegle, powoli łącząc się w jedną, spójną i zaskakującą opowieść.

Czytelnik powoli wiąże ze sobą kolejne kawałki nici. Zanim jednak wszystko ze sobą połączy, dowie się jeszcze czegoś, czego w ogóle się nie spodziewał...

"Tarantula" może być szokująca, przerażająca, ale przede wszystkim jest wciągająca. Niewiele ostatnio znajduję książek, od których nie mógłbym się oderwać. Tym razem jednak poddałem się autorowi i pozwoliłem mu, by i mnie poddał torturom w piwnicy doktora Lafargue. Przyznaję, że takie doświadczenia na długo zapadają w pamięć.