Impreza zapowiadała się interesująco. Sportowe samochody, centrum Warszawy, wyścigi wąskimi ulicami... Niestety, rzeczywistość nieco rozczarowała.
Organizacyjnie było naprawdę nieźle, technicznie wszystko dopięte na ostatni guzik, kto jednak nie kupił biletu, by zasiąść na trybunach, zobaczył niewiele, a i atmosfera nie była ani sportowa, ani piknikowa, za to trochę jakby sztuczna i plastikowa... Dość powiedzieć, że gdy prowadzący imprezę próbował rozgrzać publiczność i wybrać najgłośniej krzyczącą trybunę, odpowiadała mu prawie zupełna cisza. Całość sprawiała wrażenie, jakby prowadzący i oglądający nadawali na zupełnie różnych falach. Na szczęście było jednak coś, co ich łączyło - to miłość do samochodów.
 |
| Rajd, rajdem, ale niezłą frajdą była możliwość pooglądania wystawionych samochodów. Nowy Chevrolet Camaro przykuwał uwagę żółtym lakierem i agresywnym spojrzeniem. |
 |
| Aston Martin DB 9 w wersji cabrio z zewnątrz prezentował się niesamowicie. Samochód w sam raz dla mnie, ale... |
 |
| ... w środku już gorzej. Ni to klasycznie, ni to nowocześnie, w dodatku wszystkie przełączniki wyglądają na tak delikatne, jakby zaraz miały się urwać. Wnętrze zupełnie nie pasuje do zewnętrza. |
 |
| Ferrari zawsze robi wrażenie. Szkoda, że nie można było usiąść za kierownicą. |
 |
| Wokół rajdowego toru ciasno. Kto nie siedział na trybunach, nie miał łatwo. Na zdjęciu: przejazd Krzysztofa Hołowczyca BMW X3. |
 |
| Każdy chciał strzelić fotkę ścigającym się motocyklom. Najczęściej jednak, zanim mój aparat zrobił zdjęcie, pojazd był już w zupełnie innym miejscu... |
 |
| Ten Citroen naprawdę dawał radę... |
 |
| ...ale i tak wygrał Mitsubishi |
 |
| Znalazło się też coś dla fanów nieco większych wyścigówek |
0 kom.:
Prześlij komentarz