3 i pół książki

Wiele razy zastanawiałem się nad dość filozoficznym pytaniem, mianowicie "kiedy człowiek staje się pisarzem?". To pytanie zadawałem od wielu stron, w różnych wersjach. Kiedy będę pisarzem w oczach innych? Kiedy, bez czerwienienia się, będę mógł powiedzieć o sobie jako o pisarzu? I wreszcie: kiedy bycie pisarzem będę odczuwał jako coś w oczywisty sposób mojego?

Oczywiście nie ma jednej odpowiedzi na podobne pytania. Można napisać dziesiątki książek, można się nawet na nich dorobić i nadal odczuwać pisarstwo jako coś pobocznego, różnego od wykonywanego zawodu. Wielu jest też takich, którym nie udało się wydać żadnej książki, ba!,  żadnej nawet nie ukończyli, ale pisarstwo jest zajęciem, z którym się utożsamiają... Często jednak przybiera to postać "pragnienia bycia pisarzem", ja natomiast mam na myśli moment uwewnętrznienia (introjekcji?) pisarstwa.

PIERWSZA KSIĄŻKA

Kiedy zaczynałem pisać, kiedy w zeszytach, a potem na dysku ledwo zipiącego komputera zapisywałem swoje wiersze i opowiadania, taką cezurą wydawał się moment debiutu. Sądziłem, że jeśli ktoś doceni moje utworki, jeśli dostrzeże w nich potencjał na tyle, by wydać je drukiem, będzie to właśnie ten przełom, na który czekam. Właściwie nie wiem, co miałoby się wówczas zmienić w namacalny sposób - chodziło raczej właśnie o przemianę w świadomości, o zewnętrzne potwierdzenie, że droga, którą obrałem, to droga słuszna, a przed moim pisarstwem rozwija się dywan kwiecistych możliwości.

Problem w tym, że moją pierwszą książkową publikacją nie było dzieło literackie, ale poradnik. I początkowo nie w formie pachnących drukarnią kartek, lecz w postaci e-booka. Oczywiście było to dla mnie wydarzenie ważne. Ta malutka książeczka, którą potem dodatkowo wydałem i sprzedawałem pod własną firmą, była źródłem wielu radości. Czasem zresztą nadal bywa. Przez jakiś czas już prawie w ogóle o niej nie myślałem, kiedy nagle trafiłem na stronę z komentarzami, co było tym bardziej miłe, że dominują tam opinie bardzo pozytywne.

Jakby jednak na to nie patrzeć, trudno poczuć się pisarzem po napisaniu poradnikowego e-booka. To na pewno nie był jeszcze Ten Moment. Zacząłem więc podejrzewać, że pisarstwo jest czymś, co czuje się po wydaniu pierwszej książki beletrystycznej. W końcu to literatura tzw. piękna jest kwintesencją pisarstwa.

DRUGA KSIĄŻKA

Na debiut czekałem - jak prawie każdy: długo. Swoje opowiadania wysyłałem do wszystkich możliwych wydawnictw i byłem już bliski rezygnacji. Właściwie, zrezygnowałem. Kiedy jednak kolega pochwalił się, że wkrótce ukaże się jego debiutancka książka, pozazdrościłem. Zrobiłem selekcję opowiadań, ułożyłem je w innej niż wcześniej kolejności i spędziłem weekend na szukaniu adresów tych wydawnictw, z którymi nie miałem jeszcze kontaktu.

Wydawnictwo Replika zareagowało bardzo szybko. Książka miała zostać wydana w ciągu kilku miesięcy! To bardzo szybko, jeśli weźmiemy pod uwagę, że wiele firm wydawniczych planuje książki z rocznym, a czasem jeszcze dłuższym wyprzedzeniem. Nie mogłem pozbierać się z radości - to przecież było spełnienie moich marzeń. Sądziłem, że będzie to nowe otwarcie, że skoro debiut będę miał za sobą, z kolejnymi książkami pójdzie łatwiej... Powoli dojrzewałem do tego, by poczuć w sobie pisarskiego ducha.

Bardzo miło wspominam premierowe spotkanie autorskie w Empiku, a potem podpisywanie książek na targach w Pałacu Kultury i Nauki. To był dla mnie naprawdę ważny czas, ale...

Ów czas minął. Trzeba było wziąć się za pisanie powieści.

Fakt - literacki debiut dodał mi sił, by zmierzyć się z tym wyzwaniem. Gdyby zbiorek "Poza prawdą i kłamstwem" nie ukazał się, pewnie nie byłoby i "Braku złudzeń". Pisząc powieść wciąż jednak czułem, że stoję w przedsionku pisarstwa i przekonywałem siebie, że pisarzem będę wówczas, gdy będę miał za sobą... debiut powieściowy.

TRZECIA KSIĄŻKA


Pomimo nadziei i początkowego zapału, wydanie opowiadań nie ułatwiało wydania powieści. Nie byłem już debiutantem, ale wtedy dopiero zrozumiałem, że nie ma to większego znaczenia. A mówiąc ściślej - nie ma znaczenie czy chcesz wydać pierwszą, drugą, czy trzecią książkę. Dopóki nie jesteś osobą rozpoznawalną (czyt. popularną), a twoje dotychczasowe książki nie wzbiły się na szczyty list bestsellerów, dla wydawnictw twoja dotychczasowa twórczość nie ma znaczenia.

Wysyłałem więc znowu, tym razem trzecią książkę a pierwszą powieść. Odpowiedzi były jednak odmowne. Czekałem wiele miesięcy, zanim pewne wydawnictwo (mające dopiero powstać), zainteresowało się "Brakiem złudzeń". Firma jednak w końcu nie powstała, a ja powoli traciłem ostatnie złudzenia.

Los uśmiechnął się do mnie raz jeszcze. W Poznaniu właśnie powstawało Wydawnictwo Comm. Moja powieść spodobała się właścicielom i została przyjęta do druku. Znów nie czekałem długo na samo wydanie. "Brak złudzeń" stał się drugą książką w historii tego wydawnictwa, co cieszyło mnie w sposób szczególny, bo przecież lubię być przy narodzinach nowych inicjatyw.

A więc już? Poradnik, opowiadania, powieść... - czego chcieć więcej? Czy nie na tym właśnie polega pisarstwo?

KSIĄŻKA TRZECIA I PÓŁ

Samo to, że "Brak złudzeń" trafił do sprzedaży, właściwie niczego w moim życiu nie zmieniło. Cieszyłem się, że po tylu staraniach powieść znalazła wreszcie swojego wydawcę. Również ta książka sprawiła, że w bibliotece w moim rodzinnym mieście zorganizowano spotkanie autorskie ze mną (wiadomo przecież, że prorokiem najtrudniej być u siebie). Powoli więc moja świadomość się przełamywała, coraz bardziej odczuwałem pisarstwo jako coś swojego, coraz rzadziej to ukrywałem, ale...

Ten moment, w którym dokonałem "introjekcji pisarstwa" nastąpił bardzo niedawno. Tym, co wywołało poczucie, że tak, pisarstwo właściwie staje się moim zawodem, była pozytywna odpowiedź z wydawnictwa Onepress i zainteresowanie wydaniem poradnika dla osób zakładających firmę.

W tym wypadku od pomysłu do realizacji droga była bardzo krótka. Mój koncept zyskał błyskawiczną akceptację. Wydawnictwo chciało mieć kolejne fragmenty książki, a ja nie nadążałem z ich pisaniem! Potem ustaliliśmy termin, w jakim mam oddać cały tekst i tym razem, po raz pierwszy w życiu, pisałem książkę mając podpisaną umowę na podstawie samego konspektu.

Dziś tej książki jeszcze nie ma. Ukaże się najwcześniej we wrześniu. Ale to z jej napisaniem wiąże się ten przełom, na który od dawna czekałem.

Pierwsza książka - nie, to dopiero początek drogi. Druga, trzecia - to nadal ledwie rozpęd. Ale jeśli wchodzę na czwarte okrążenie, to coś mi mówi, że nie jest źle. Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej. Pisarstwo stało się częścią mojego krwiobiegu i nieodłącznym elementem życia.

Dla mnie więc, najważniejsza pozostaje książka trzecia i pół. To przy niej postanowiłem odpowiedzieć na pytanie zadawane od wielu lat.

A odpowiedź ta brzmi: Człowiek staje się pisarzem pomiędzy trzecią a czwartą książką.