Do trzech razy sztuka

Mówią, że do trzech razy sztuka. A potem? Potem nie trzeba już magicznych sztuczek, bo mamy dość wiedzy i doświadczenia, by nabrać rozpędu. 

Jeśli coś udaje mi się po raz pierwszy, nie jest pewne, że uda się po raz drugi. Ale skoro jestem już przy podpisywaniu czwartej umowy wydawniczej, mogę być pewny, że nie jest to efekt jakiegoś przypadkowego epizodu, ale mocny, ugruntowany fragment mojego życia.

Tak właśnie to odbieram. Gdy podpisywałem pierwszą, drugą, trzecią umowę wydawniczą, wciąż byłem kimś, kto stał w przedsionku rynku wydawniczego z poczuciem wielkiej niepewności. Dziś, nawet jeśli przedsionka wciąż jeszcze nie opuszczam, mam już w nim swoje miejsce, czuję się więc pewniej.

Książka, nad którą obecnie pracuję nie jest powieścią ani zbiorem opowiadań. Beletrystyka stanowi jedną z dwóch ścieżek moich pisarskich zainteresowań. Druga wydaje się bardziej przyziemna, analityczna, konkretna. To poradniki. 

Dziś mam nadzieję, że zdołam nie zaniedbywać żadnej z tych ścieżek, tym bardziej, że obydwie dostarczają mi satysfakcji. Jedna opiera się na twórczej improwizacji, druga na twórczej analizie, ale i jedna i druga ma coś, co lubię - ostatecznie wzbogaca zarówno mnie (niekoniecznie chodzi o bogactwo materialne), jak i - mam nadzieję - czytelników...   

Ale na razie sza.

Więcej szczegółów wkrótce.