Tak właśnie to odbieram. Gdy podpisywałem pierwszą, drugą, trzecią umowę wydawniczą, wciąż byłem kimś, kto stał w przedsionku rynku wydawniczego z poczuciem wielkiej niepewności. Dziś, nawet jeśli przedsionka wciąż jeszcze nie opuszczam, mam już w nim swoje miejsce, czuję się więc pewniej.
Książka, nad którą obecnie pracuję nie jest powieścią ani zbiorem opowiadań. Beletrystyka stanowi jedną z dwóch ścieżek moich pisarskich zainteresowań. Druga wydaje się bardziej przyziemna, analityczna, konkretna. To poradniki.
Dziś mam nadzieję, że zdołam nie zaniedbywać żadnej z tych ścieżek, tym bardziej, że obydwie dostarczają mi satysfakcji. Jedna opiera się na twórczej improwizacji, druga na twórczej analizie, ale i jedna i druga ma coś, co lubię - ostatecznie wzbogaca zarówno mnie (niekoniecznie chodzi o bogactwo materialne), jak i - mam nadzieję - czytelników...
Ale na razie sza.
Więcej szczegółów wkrótce.
0 kom.:
Prześlij komentarz