Z książki skarg i zażaleń sklepów „Społem”:
1978 r. Skarga: Zamiast kawy podano mi w waszym barze cienką lurę.
Dopisek inspektora nadzoru: Proponuję organizowanie comiesięcznych narad z bufetowymi, które legitymują się negatywnymi wynikami naparów kawowych.
1980 r. Skarga: W sklepie jest bardzo uprzejma i szybka obsługa, aż przyjemnie postać chwilę w kolejce.
Dopisek: My klientela stojąca obecnie w kolejce, dołączamy się do pochwał (10 podpisów).
Kolejny dopisek: Jako kierownik sklepu dziękuję za słowa uznania.
1983 r. Skarga: Biały ser kładzie się na wagę, trzymając w dwóch palcach, którymi to palcami liczone są potem pieniądze. Proszę to zmienić.
Dopisek ekspedientki: Osobiście uważam, że nie ma innej możliwości jak podanie sera palcem.
1984 r. Skarga: Pani ekspedientka nie obsługuje w kolejności klienta, gdyż twierdzi, że klient powinien się najpierw wyszumieć.
1985 r. Skarga: Nie mogę się doprosić u kierowniczki sklepu, żeby zamawiała biały ser na wagę. Jeszcze raz więc proszę, aby był w tym sklepie ser biały na wagę, a nie w kostkach. Niech ja już nie słyszę: „nie dostajemy sera na wagę”.
Wyjaśnienie kierowniczki: Nie dostajemy sera na wagę.
1987 r. Skarga: Poprosiłam o mleko z żółtym kapslem, ale ekspedientka nie chciała mi go sprzedać, tłumacząc, że jest to mleko jutrzejsze.
Wyjaśnienie kierowniczki: Mleko tłuste z żółtym kapslem dostarczane jest w południe i jednocześnie jest awansem na dzień następny. Proszę przyjść jutro, a będzie!
1988 r. Skarga: Podejście p. ekspedientki do stoiska nabiałowego trwało od godz. 7.40 do 8.00
Wyjaśnienie kierowniczki: Mieliśmy przyjęcie towaru, a klient był bardzo niecierpliwy. Mimo dużej kolejki, która spokojnie oczekiwała, domagał się obsługi.
0 kom.:
Prześlij komentarz