Tetro – reż. Francis Ford Coppola

Na pewno jest to najlepszy film, jaki oglądałem w tym roku. Taki film pojawia się raz na kilka lat. Trzeba być mistrzem, ale to za mało, trzeba mieć także mnóstwo szczęścia, by powstała kompozycja tak bliska doskonałości.


„Tetro” to obraz multigatunkowy. Przede wszystkim mamy tu dramat psychologiczny – dramat z subtelną, drugoplanową, ładnie poprowadzoną erotyczną grą. Mamy tu także sceny taneczne z doskonałą muzyką, trochę jak w musicalu, a nawet wyraźnie komediowy wątek z nieomylną, wszechwładną krytyczką. Jest też eksperyment – film zrealizowany został w konwencji czarno-białej, kolorowe są zaś jedynie wspomnienia i fantazje bohaterów.

Tytułowy bohater, Tetro, żyje spokojnie ze swoją partnerką. Pewnego dnia w jego domu w Buenos Aires pojawia się, niczym widmo z przeszłości, 18-letni Bennie. Chłopak uciekł ze szkoły i odnalazł brata, by dowiedzieć się, dlaczego ten opuścił go i wbrew obietnicom zawartym w liście, nie wrócił.

Bennie kocha Tetro, czuje rodzinną więź z nim i bardzo chce, by ten traktował go tak, jak powinien, jak brata. Tetro jednak przedstawia go znajomym jako przyjaciela, zachowuje się tak, jakby się go wstydził. Bennie chce rozmawiać o przeszłości, pragnie dowiedzieć się, kim była jego matka. Tetro jednak milczy, nie chce mówić o niczym, co dotyczy jego dawnego życia. Obecność Benniego denerwuje go, bo zmusza do rozliczenia się z upiorami, od których chciał uciec. Od pewnych spraw uciec się jednak nie da. Nierozwiązane, wracają ze zdwojoną siłą.


Wraz z rozwojem akcji widz dowiaduje się coraz więcej, ale nieśpiesznie… Kolejne karty odsłaniane są powoli. Bennie odnajduje zaszyfrowaną powieść pisaną latami przez Tetra i w tajemnicy przepisuje ją…

Na drugim planie mamy delikatnie zarysowany wątek fascynacji Mirandy – partnerki Tetra ich młodym współlokatorem. Między Benniem i Mirandą nie pada ani jedno słowo, które zdradziłoby rodzące się pożądanie. O wszystkim, co się między nimi dzieje świadczą jedynie ich spojrzenia i gesty. Erotyki jest w tym filmie więcej – pojawia się we współczenej interpretacji Fausta w lokalnym teatrzyku oraz w radosnej scenie „rozdziewiczania” Benniego, która mogłaby być spełnieniem marzeń niejednego chłopca. Są to jednak – powtórzę – elementy z drugiego planu, które budują niezwykłą atmosferę tego obrazu, ale nie mają bezpośredniego wpływu na plan pierwszy.

Świetne ujęcia, ciekawy montaż, doskonale dobrana muzyka klasyczna (ojcem Tetra był kompozytor i dyrygent)… Wszystko jest w tym filmie dopracowane, a efekt końcowy to coś więcej niż tylko suma dobrze dobranych elementów. „Tetro” jest niczym doskonały utwór symfoniczny w wykonaniu pierwszorzędnej orkiestry.


Zwiastun filmu zobacz w empe tv