„Tetro” to obraz multigatunkowy. Przede wszystkim mamy tu dramat psychologiczny – dramat z subtelną, drugoplanową, ładnie poprowadzoną erotyczną grą. Mamy tu także sceny taneczne z doskonałą muzyką, trochę jak w musicalu, a nawet wyraźnie komediowy wątek z nieomylną, wszechwładną krytyczką. Jest też eksperyment – film zrealizowany został w konwencji czarno-białej, kolorowe są zaś jedynie wspomnienia i fantazje bohaterów.
Tytułowy bohater, Tetro, żyje spokojnie ze swoją partnerką. Pewnego dnia w jego domu w Buenos Aires pojawia się, niczym widmo z przeszłości, 18-letni Bennie. Chłopak uciekł ze szkoły i odnalazł brata, by dowiedzieć się, dlaczego ten opuścił go i wbrew obietnicom zawartym w liście, nie wrócił.
Bennie kocha Tetro, czuje rodzinną więź z nim i bardzo chce, by ten traktował go tak, jak powinien, jak brata. Tetro jednak przedstawia go znajomym jako przyjaciela, zachowuje się tak, jakby się go wstydził. Bennie chce rozmawiać o przeszłości, pragnie dowiedzieć się, kim była jego matka. Tetro jednak milczy, nie chce mówić o niczym, co dotyczy jego dawnego życia. Obecność Benniego denerwuje go, bo zmusza do rozliczenia się z upiorami, od których chciał uciec. Od pewnych spraw uciec się jednak nie da. Nierozwiązane, wracają ze zdwojoną siłą.

Wraz z rozwojem akcji widz dowiaduje się coraz więcej, ale nieśpiesznie… Kolejne karty odsłaniane są powoli. Bennie odnajduje zaszyfrowaną powieść pisaną latami przez Tetra i w tajemnicy przepisuje ją…
Na drugim planie mamy delikatnie zarysowany wątek fascynacji Mirandy – partnerki Tetra ich młodym współlokatorem. Między Benniem i Mirandą nie pada ani jedno słowo, które zdradziłoby rodzące się pożądanie. O wszystkim, co się między nimi dzieje świadczą jedynie ich spojrzenia i gesty. Erotyki jest w tym filmie więcej – pojawia się we współczenej interpretacji Fausta w lokalnym teatrzyku oraz w radosnej scenie „rozdziewiczania” Benniego, która mogłaby być spełnieniem marzeń niejednego chłopca. Są to jednak – powtórzę – elementy z drugiego planu, które budują niezwykłą atmosferę tego obrazu, ale nie mają bezpośredniego wpływu na plan pierwszy.
Świetne ujęcia, ciekawy montaż, doskonale dobrana muzyka klasyczna (ojcem Tetra był kompozytor i dyrygent)… Wszystko jest w tym filmie dopracowane, a efekt końcowy to coś więcej niż tylko suma dobrze dobranych elementów. „Tetro” jest niczym doskonały utwór symfoniczny w wykonaniu pierwszorzędnej orkiestry.
Zwiastun filmu zobacz w empe tv


0 kom.:
Prześlij komentarz