Ta powieść, to erotyczna fantazja kobiety dojrzałej, fantazja o zabójczo pięknym, młodym chłopcu, któremu nie sposób się oprzeć. To fantazja, która, gdy już zostanie spełniona, stanie się udręką dla serca kobiety i dla duszy chłopca.
„Cheri” to powieść niezwykle zmysłowa, lecz owa zmysłowość nie dotyczy jedynie seksualnego wymiaru; o nie! Zdecydowanie nie chodzi o seks, ale o bardzo subtelny, a zarazem niesłychanie dotykalny odbiór świata. Colette chwyta wrażenia, które nawet, jeśli i my zauważamy, natychmiast gdzieś ulatują. Colette je łapie. Pisze na przykład o tym, jak założenie „ciężkiego” stroju (nie chodzi o jego wagę, a raczej o przeciwwagę dla np. lekkiej sukienki) wpływa na wyraz twarzy kobiety, która go zakłada. Colette dostrzega niuanse i nadaje im decydującą moc. Dość powiedzieć, że tytułowy Cheri gotów jest opuścić kobietę, gdy urazi go odcień jej sukienki. Ta powieść przepełniona jest detalami, przypomina bogato urządzony dworski salon, w którym nie ma miejsca dla tandety ani przypadkowych kompozycji.
Colette chciała opisać romans dwudziestolatka i pięćdziesięcioletniej kobiety. Jak jednak mogła to zrobić 90 lat temu, by powieść nie traciła na realności, a jednocześnie nie oburzała „świętoszków”? Uczyniła swoimi bohaterkami „emerytowane” kurtyzany, kobiety majętne i zarazem nie mające przesadnie wielkich zahamowań. Z racji wieku osiągnęły już życiową mądrość, a ich przeszłość nie przysłania ani inteligencji, ani życiowej zaradności. Jedną z tych kobiet jest Charlotte Peloux – matka Cheriego, drugą – Lea – oficjalnie przyjaciółka, a w skrytości konkurentka pani Peloux, nieustannie się z nią porównująca. Matka Cheriego właściwie całkowicie już się ustatkowała i nie w głowie jej amory, Lea jednak, świadoma swej jeszcze wyjątkowej, ale już powoli przemijającej urody, nie wyobraża sobie życia bez mężczyzn. Wbrew temu, na co mógłby wskazywać tytuł, to Lea jest główną bohaterką tej powieści.
Cheri to dziecko, które dorastało w atmosferze obyczajowej swobody. To chłopiec, który nigdy nie stał się mężczyzną, bo nie miał ku temu okazji. Otaczany przez swobodne kobiety, na przemian rozpieszczany i zaniedbywany, wyrósł na idealnego kochanka, ale nie posiadł umiejętności odpowiedzialnego i rozsądnego życia. Niczym dziewczynka, w zaciszu sypialni uwielbia zakładać kobiecą biżuterię, wyśmienicie zna się na kobiecej modzie, rozróżnia subtelne odcienie tkanin i zapachy perfum. Cheri zna się na rzeczy. Choć jest postacią sprzed 90 lat, jest uzależniony od shoppingu i interesują go wyłącznie przyjemności.
Cheri to rozkapryszony dzieciak o urodzie pięknego mężczyzny. Złośliwy, zamknięty w sobie, nieodgadniony, bezczelny, ale jednocześnie wrażliwy, potrafiący odwdzięczyć się pięknej kobiecie, o ile ta zechce być jego matką i niańką. Lea godzi się na taką rolę. Uwodzi, a może – któż to ustali? - daje się uwieść chłopcu lat 19. Wydaje jej się, że traktuje go jak erotyczną zabawkę, ale owa męska, żywa lalka daje jej tak wiele przyjemności, że zajmuje ją na kolejnych 7 lat. A potem, gdy dla Cheriego nadchodzi czas sprytnie wykalkulowanej żeniaczki, Lea uświadamia sobie, że popełniła błąd, że wciągnęła ją zabawa, z której nie istnieje żadne dobre wyjście.
Ta powieść nie jest trącącą myszką „obyczajówką” o czasach, których już nie ma. Ona przeraża aktualnością. Colette opowiada przecież o niedojrzałym mężczyźnie, wychowywanym bezstresowo, a potem w pewnym sensie wykorzystanym seksualnie. Opowiada także o kobiecie, która dzień po dniu ogląda swoje ciało, obawiając się każdej kolejnej zmarszczki. Lea chce chwytać każdą chwilę, kurczowo trzyma się ostatnich oznak swej atrakcyjności, póki jeszcze może… Kult ciała, kult młodości, natrętna potrzeba bycia sexy – to obsesje Lei. Być dobrym w łóżku i posiadać jak najwięcej markowych przedmiotów – czy to nie są obsesje Cheriego? Nie, to nie książka o przeszłości. Wielkie powieści to mają do siebie, że ich czas nie przemija nigdy.
Cheri nawet w małżeństwie nie potrafi poradzić sobie bez kochanki, bez tej, która dzięki swemu doświadczeniu, w łóżku i poza łóżkiem potrafiła dać mu więcej niż młoda żona. Lea natomiast nie ma pomysłu na siebie po zakończeniu tego „nieodpowiedzialnego” związku. Zupełnie nie wie, co ze sobą zrobić. Być może mogłaby liczyć na pomoc przyjaciółki, ale... - chyba jednak nie: „Pani Peloux pasła słodkie oczy jej zażenowaniem”.
(Ocena: 5-. Minus za fragment następujący zaraz po małżeństwie Cheriego i wyjeździe Lei, odrobinę nudny, nieco odstaje od świetnej całości.)
PS. W listopadzie do polskich kin trafi film "Cheri". W książce znalazło się kilka fotosów z filmu, z niego też pochodzi okładkowe zdjęcie.
W.A.B., cena 34.90 zł, w Mentis taniej
- ZOBACZ TAKŻE: Czyste, nieczyste - Colette



2 kom.:
Nie wiedziałam, że ktoś u nas jeszcze czyta powieści Colette... :) Zaintrygowałeś mnie, chętnie sięgnę po tę książkę, jeśli się gdzieś trafi.
na pewno się trafi, bo to "nowość" :)
Prześlij komentarz