Na podstawie tego, co pisze się o tym filmie, można odnieść wrażenie, że „Rewers” to najlepszy polski obraz od wielu lat. To smutne. Przykre, że coś, co jest poprawne i nic ponadto, na tle polskiej mizerii może wydawać się nawet arcydziełem.Film opowiada o Sabinie – niezbyt urodziwej, a co dla niej chyba gorsze, nieśmiałej trzydziestolatce, która pracuje w wydawnictwie. Ani w pracy, ani po pracy nie spotyka zbyt wielu mężczyzn, a tymczasem mama i babcia koniecznie chcą znaleźć dla niej męża. Podsuwani Sabinie kandydaci nie spełniają jej oczekiwań, a nawet zwiększają desperację bohaterki. Kiedy więc los zrzuca jej, niemal z nieba, przystojnego adoratora, wydaje się, że to właśnie teraz nadchodzi dla Sabiny najlepszy czas. Szybko jednak wychodzi na jaw, że piękny Bronek, który zgrywa szarmanckiego dżentelmena (niestety, z gracją słonia w składzie porcelany), pojawił się w życiu Sabiny wcale nie przez przypadek i bynajmniej nie w uczciwych zamiarach...
„Rewers” to czarna komedia, do której scenariusz napisał nominowany do Nike 2009 pisarz – Andrzej Bart. Borys Lankosz jest późnym debiutantem – wcześniej zajmował się co prawda filmami dokumentalnymi, długo jednak czekał na możliwość zaistnienia w świecie kina rozrywkowego. „Rewers” okazał się dla obydwu panów strzałem w dziesiątkę. Film zdobył Złote Lwy na festiwalu w Gdyni. Co jednak szczególnie istotne, spotkał się nie tylko ze świetnym przyjęciem jurorów, ale i dziennikarzy. Produkcję szybko okrzyknięto najlepszym od lat polskim filmem i przełomem w naszej rodzimej kinematografii. Czy słusznie? I tak, i nie.
TAK, BO: na tle filmów, które produkowano w naszym kraju w ostatnich latach „Rewers” wypada wyjątkowo dobrze. Większość scen nakręcono w sekwencji czarno-białej, dzięki czemu widzowi łatwiej przenieść się w czasy głębokiej komuny. Ujęcia, scenografia – aspekty techniczne są w tym filmie dopracowane na wysokim poziomie. Anna Polony, Krystyna Janda, Marcin Dorociński i Agata Buzek sprawdzają się w swoich rolach. Ale zrobienie smacznej jajecznicy to trochę za mało, by obwołać kogoś Mistrzem Polski w gotowaniu. I nie wystarcza fakt, że pozostali kandydaci swoje jajecznice przypalili. A więc NIE, PONIEWAŻ: nie ma w tym filmie niczego, czym mógłby zabłysnąć na ekranach europejskich kin. Prawda, że nareszcie ktoś opowiedział o życiu w komunistycznej Polsce bez patosu i z humorem, ale i tak pojawiają się kody znaczeniowe zrozumiałe tylko dla polskiego widza. Pałac Kultury i Nauki dla zachodniego widza nie będzie miał symbolicznego znaczenia. Niuansy życia i dylematów moralnych w zniewolonym społeczeństwie również mogą okazać się mało czytelne. Możnaby więc było postawić na humor, ale tak się nie stało. Twórcy wybierali najczęściej żart subtelny, rezygnując z mocnych, zabawnych gagów nawet tam, gdzie groteska aż sama pchała się w kamerę. Owszem, jest kilka momentów po prostu śmiesznych, jak choćby piękny uśmiech i... czarne zęby agenta „o wyglądzie Humphreya Bogarta” (cytat z ulotki), ale znowu – to za mało!
Nie jest to komedia, która rozśmiesza do łez. Nie jest to również film, który pozostanie w widzu na długi czas po wyjściu z kina. Zbyt delikatny jest w nim humor i zbyt subtelna głębia. Plus – że jest to film środka, nie przeintelektualizowany, ale i nie sięgający dna na głębokości „Lejdis” czy „Testosteronu”. A więc jednak plus. Trzy plus.
fot. film.wp.pl


4 kom.:
Bardzo ciekawa recenzja, jeszcze bardziej zachęcająca do wyrobienia sobie własnego zdania. Co bez zwlekania zrobię, jak tylko wrócę do kraju. Pozdrawiam serdecznie (i gratuluję ciekawego bloga).
z pewnością warto wyrobić sobie własne zdanie :) dziękuję i pozdrawiam.
Być może na tej subtelności i głębi własnie zależało reżyserowi. Kontrapunktem do tego są prawie żywcem wyjęte klisze filmowe i psychologiczne postaci, które w połaczeniu z ze zbyt wyrazistym humorem i bez głebi okazałyby się płaskie - jak w filmach amerykańskich, na przykład...
Wszystko prawda, tylko czemu Pan pominął, że koniec został totalnie spartolony? To przecież tak, jakby pociągnąć czarną farbą po dobrze zapowiadającym się obrazie. Najlepszy film polski? Wolne żarty.
Prześlij komentarz